Tutaj prezentowane są niektóre wypowiedzi z już zamkniętego forum.

POLSKIE FORUM WINGMAKERS

Temat: Przejawy intuicji, autor Marian Wasilewski

Dołączył: 16 maj 2005 r.

Marian Wasilewski.  Wysłany: 17-05-2005, 00:17

Jestem już po siedemdziesiątce. Dopiero teraz zetknąłem się z przekazem Stwórców Skrzydeł. Nie jestem zaskoczony tym przekazem, myślę że jego treść jest prawdziwa. Chcę podzielić się darem do którego doszedłem w ostatnich kilkudziesięciu latach mego zwyczajnego życia. Jest to dar Celu bez którego trudno żyć. Nieczęsto człowiek poważnie pyta siebie:  kim jestem i do czego zmierzam?

Proszę Cię, Przyjacielu, byś czasem, szczególnie gdy jest Ci źle, spokojnie zastanowił się nad każdym słowem tej afirmacji:

AFIRMACJA JAŹNI

Mój Opiekunie, Przewodniku i Nauczycielu. Pomagasz mi żyć według mej woli. Kierujesz, jeśli trzeba, moim życiem. Jesteś ze mną, choć przebywasz także w innym czasie i przestrzeni. Ufam Tobie i miłuję Cię gdyż jesteśmy Jednością. Mam intuicję otwierającą drogę ku prawdzie. Cieszę się życiem, pięknem świata i dobrym zdrowiem. Mam poczucie humoru. Dbam o moje ciało. Kontroluję odżywianie, dochodzę do prawidłowej wagi i sprawności. Porzuciłem palenie tytoniu i ograniczam używki, chociaż ich nie unikam. Szanuję życie rodzinne. Postawę konsumpcyjną równoważę postawą twórczą. Nasze potrzeby materialne są zaspokajane z niewielkim nadmiarem. W miarę możliwości na bieżąco naprawiam ewentualne złe skutki mojej aktywności, jako że trudno być nieskazitelnym w życiu ziemskim - i nie myślę o tym więcej. Mam pokój w sercu. Darzę przyjaznym, ciepłym uczuciem wszystko co żyje i istnieje. Czuję się związany z otoczeniem. Dostrzegam losy bliźnich. Cieszę się ich sukcesami, pomagam jeśli trzeba i jeśli mogę, jednak nie naruszam ich woli (chyba że czynią oczywistą krzywdę). Wolna wola stanowi bowiem podstawę równowagi bytu. Wiem także, że brak miłości rodzi lęk, który jest korzeniem sił destrukcyjnych zarówno w skali osobistej jak i społecznej. Wraz z Tobą jesteśmy nieodłączną, nieśmiertelną, holistyczną, stale uczącą się, jednoczącą świadomością i przeżywającą radość istnienia Cząstką WSZYSTKIEGO.

Elżucha. Wysłany: 17-05-2005, 09:06

Witaj Marianie! A ja właśnie na dzisiaj postawiłam sobie zadanie ułożyć własną modlitwę, afirmację, coś na miarę tego co chcę u siebie naprawiać, oczyszczać.

Pozdrowienia ciepłe i puchate.

Małgorzata. Wysłany: 17-05-2005, 09:06

Cytat: Wraz z Tobą jesteśmy nieodłączną, nieśmiertelną, holistyczną, stale uczącą się, jednoczącą świadomością i przeżywającą radość istnienia Cząstką WSZYSTKIEGO.

Witaj - pozdrawiam Cię serdecznie. To naprawdę piękna afirmacja i czuję, że ta afirmacja jest w Tobie. Wiesz nad czym najbardziej boleję, że do pokoju z samym sobą dochodzi się właściwie już stojąc na krawędzi tęczy…

Tomek 70-70. Wysłany: 17-05-2005, 10:53

Dzień dobry p. Marianie.

Zakładam hipotetycznie, że wiek jaki Pan otwarcie określił względem swojej osoby jest faktem. Tym bardziej miło będzie dyskutować z człowiekiem o “oszlifowanym” życiu, a zatem mającym wiele do powiedzenia - co nie często się zdarza - w tak złożonym temacie jaki podjęliśmy, lub jego pokrewnych “gałęziach” na tym forum.

Jeśli to nie kłopot …

Proszę powiedzieć co wpłynęło na tak ukształtowany obraz rzeczywistości jaki jest Pańskim udziałem? Czy jest on konsekwencją doświadczeń, jeśli tak to jakich? Czy jest on wynikiem studiowania teoretycznych nauk celujących w szeroko pojęty rozwój? Czy może Pan z punktu, do jakiego Pan dotarł jako człowiek, potwierdzić ustalone, niezmienne zasady postępowania etyczno-duchowego, jeśli tak to jakie doświadczenia wpłynęły na uformowanie się wartości które przytacza Pan w afirmacji? Czy przeważającą ich część stanowiły te z rodzaju traumatycznych, czy doznania “szczęśliwe”?

Co Pańskim zdaniem jest DROGĄ a co CELEM i jakimi metodami do tej pory Pan posługiwał się by dokonywać wyborów z pomocą intuicji - jeśli to nie tajemnica.

Jeśli pytań postawiłem zbyt wiele na początek, proszę rozważyć te najważniejsze Pańskim zdaniem.

Serdecznie pozdrawiam, Tomek

Amen. Wysłany: 17-05-2005, 19:07

Witam! Piękna afirmacja, ja ze swej strony dodaję do niej tylko: Amen.

Marian Wasilewski. Wysłany: 17-05-2005, 19:07

Bardzo serdecznie pozdrawiam Wszystkich, którzy zwrócili uwagę na moją wypowiedź związaną z rozwojem intuicji. Cenię także głosy, które napłynęły w formie dyskusji lub pytań. No cóż, nie wiem czy potrafiłbym przekazać w krótkiej formie poglądy (głównie w odniesieniu do moich doświadczeń osobistych) o które pyta Pan Tomek.

Najcenniejsze chyba jest szukanie odpowiedzi w sobie. Gdy pytania są prawidłowo sformułowane to zwykle są w nich ukryte odpowiedzi. Trochę to zawiłe, wiem o tym. Zawsze fascynowało mnie przesłanie ewangeliczne: “wiara was uleczy, a wiedza wyzwoli”. Z tym wiąże się kardynalne pytanie: kto i po co zamknął nas w tym pudełku? Z drugiej strony - nie narzekam. Dla mnie jest ono dość piękne i ciekawe, chociaż jest to opinia subiektywna.

W istocie nasuwa się porównanie do gigantycznego tygla lub pieca hutniczego w którym z materialnej rudy wytapia się kruszec Ducha. Paliwem jest cierpienie, wywołane błądzeniem na skutek niewiedzy (głównie o sobie) i braku dostępu do jednoczącej siły miłości. Gdy nie wystarczają codzienne trudności, napięcia i wojny - jesteśmy “dosmucani” kataklizmami.  Słowem - żyjemy w szkole o poglądowej metodzie nauczania.

Przypominają mi się nauki Ramana Maharishego (a może Nisargadatty Maharaja). Cytuję z pamięci: Nie ma nic złego w naprawianiu świata. Świat jest jednak taki jaki być powinien. Naprawiać trzeba siebie. Jedyną jednak drogą do naprawiania siebie jest pomaganie światu. Gdy nadejdzie odpowiedni czas pojawią się ludzie i siły, które świat naprawią. Może jesteśmy w obliczu pojawiania się takich ludzi i sił.

Jeszcze raz pozdrawiam. MW

Piotr. Wysłany: 18-05-2005, 18:44

Dzięki Marian za mądre słowa.

Namaste

Piotr

Yna. Wysłany: 18-05-2005, 20:35

Dziękuję Panie Marianie. To były i są mądre i piękne słowa i najdokładniej ujął to Amen. Czekam ja i pewnie inni też na dalsze Pana wypowiedzi.

Pozdrawiam bardzo serdecznie. Yna

Marian Wasilewski. Wysłany: 21-05-2005, 02:49

Witam. Mam trochę czasu aby nawiązać do niektórych pytań Pana Tomka. Pyta Pan o moje osobiste doświadczenia. Niechętnie o tym mówię, ale też nie wzbraniam się. Motywacją jest ciekawość prawdy, nie zablokowanej dogmatycznymi “plastrami”, chociaż rozumiem i doceniam znaczenie owych “plastrów”.

W 35-tym roku życia przeszedłem operację chirurgiczną podczas której chyba byłem reanimowany, nigdy mi jednak o tym nie powiedziano. Coś niecoś pamiętam, ale niezbyt dużo. Po tym wydarzeniu dość szybko zaczął zmieniać się mój system wartości.

Odnośnie do Celu i Drogi: w tym ujęciu Cel to kierunek, nie meta. Mety nie osiąga się, bo Droga jest nieskończona. Droga to celowe życie.

A teraz o intuicji. Jest to jedna z władz umysłu, a może zmysł z jeszcze nieukształtowanym cielesnym organem percepcji. Na razie przejawia się w różnym stopniu w formie śladowej. Jest to rodzaj jasnowiedzenia (nie mylić z jasnowidzeniem). O sposobach rozwijania intuicji mówi dość bogata literatura ezoteryczna, nie chciałbym więc nad tym zatrzymywać się w tej chwili.

Inną sprawą jest korzystanie z “kosmicznej biblioteki”. O tym mogę coś powiedzieć z własnego doświadczenia, chociaż to doświadczenie nie zawsze udaje mi się i nie mogę twierdzić, że jego źródło jest takie jak je sobie wyobrażam.  Istotna natomiast jest zdolność do koncentracji.

Przypuśćmy,  że chcemy uzyskać wiedzę na określony temat. W tym celu trzeba ułożyć odpowiednie pytanie, możliwie krótkie i jednoznaczne. Nad tym pytaniem przez jakiś czas koncentrować się, szukać odpowiedzi, czasem aż do znudzenia. W następnym etapie pozostawić to pytanie w spokoju, nie myśleć o nim więcej i zająć się czymś innym. Może to trwać dość długo, np. kilka tygodni, a bywa że tylko jedną noc. Potem, czasem w niespodziewanym momencie, następuje trzeci etap: olśnienie niosące odpowiedź. Pozostaje już tylko wysłowić ją w zrozumiałym języku.

Proces ten opisał, w wieku 90-ciu lat, uczeń jednego z wybitnych matematyków dziewiętnastego stulecia (Henry Poincare?) w dziele pt. Psychologia odkryć matematycznych, wydanym także w języku polskim. Wyróżnił cztery etapy procesu odkrycia: Inspiracja, Inkubacja, Olśnienie i Sformułowanie (podobnie jak w czterotaktowym silniku samochodowym).

[Dodano: 21-05-2005, 03:26]

Chciałbym także coś powiedzieć o ziemskim “pudełku” w którym jesteśmy zamknięci. Wybitny psycholog i myśliciel szwajcarski Carl Gustav Jung, czytając Stary Testament zwrócił uwagę na fakt, że w Księdze Rodzaju, prawie po każdym dniu stwarzania, Stwórca (Elohim, a nie Jehowa, jak w dalszym tekście Biblii) stwierdzał, że dzieło Jego jest dobre. Nie orzekł tego jedynie po drugim dniu, gdy stworzył Dwójnię. Obdarzył bowiem jedną część tej Dwójni swą Boską Istotą, aczkolwiek części owe, jako wzajemnie przeciwstawne, są źródłem konfliktu.

We współczesnym rozumieniu za Dwójnię tę można uznać świadomość i materię, które tworzą komplementarny związek ze sobą. Materia przejawia się zawsze w określonej, zmieniającej się formie, jej cechami są czas i przestrzeń. Świadomość posiada cechy przeciwstawne do cech materii. Nie posiada formy i istnieje poza czasem i przestrzenią. Identyfikuje się jednak z materialną formą. Zmianę formy traktuje jak utratę swojej egzystencji. Jest to sprzeczne z jej odczuciem własnej wieczności. Stąd rodzi się napięcie, trwoga i cierpienie.

Proces rozwoju duchowego, a więc wyzwolenia z owego ziemskiego “pudełka”, byłby więc równoznaczny z takim rozwojem formy (oczywiście także w jej części subtelnej, niewidzialnej), który łagodzi (pomniejsza) identyfikację z nią świadomości, obdarzonej ową Boską Iskrą.

Na razie pozdrawiam. MW

[Dodano: 23-05-2005, 20:03]

Znalazłem starożytny tekst, lecz nie znam autora. Myślę, że może to być przekaz Pierwszego Źródła. A oto jego treść:

Nie dałem ci ani określonego oblicza, ani żadnego daru, który byłby tobie właściwy, o Adamie, ażebyś sam, zapragnąwszy swego oblicza, swego miejsca i swoich darów, zdobył je i posiadał. Określona granicami natura posłuszna jest prawom przeze mnie ustanowionym. Ale ciebie nie zamyka żadna inna granica jak tylko twój własny sąd, w którego moc cię oddałem, ty sam naturę określasz. Postawiłem cię pośrodku świata, ażebyś mógł lepiej widzieć co się na nim znajduje. Nie uczyniłem cię ani niebiańskim, ani ziemskim, ani śmiertelnym, ani nieśmiertelnym, abyś ty, podług własnej woli i godności, niby dobry malarz albo zręczny rzeźbiarz, sam kształt swój uczynił.

“Oratio de hominis dignitate”. MW

Zwłoki. Wysłany: 28-05-2005, 13:12

Cześć, o co chodzi z tą afirmacją? Co to jest? Dla mnie trochę śmiesznie to brzmi. Plz wytłumaczcie mi , bo już kiedyś spotkałem się z podobnymi klepankami i nie jestem do nich zbyt pozytywnie nastawiony, ale widzę, że pan Marian traktuje to poważnie, a zdanie starszych ludzi, z bagażem doświadczeń, sam traktuję poważnie.

Amen. Wysłany: 28-05-2005, 23:23

Afirmacje to jak wyliczanki dla dzieci - trafiają do wyobraźni i do pamięci. Nasza podświadomość jest jak małe dziecko, nie wystarczy jednokrotna deklaracja. Powtarzaj do skutku, zazwyczaj skutek osiąga się po kilku tygodniach. Stosuj zawsze pozytywne stwierdzenia, bez zaprzeczeń, np.: jestem zdrowy, a nie że nie choruję, jestem bogaty, a nie że nie brak mi niczego, bo podświadomość nie zna przeczeń. Afirmację stosuj również wtedy, gdy zauważysz w sobie jakieś negatywne sformułowania …

Marian Wasilewski. Wysłany: 28-05-2005, 23;31

Proszę przeczytać wszystkie posty do końca. MW

[Dodano: 29-05-2005, 05:35]

Chcę podzielić się pewnymi ubocznymi refleksjami, które nasuwają się w związku z przekazem WM. Myślę, że już działa dezinformacja i to stosowana z wielką klasą i znajomością przedmiotu. Ale jak ją dostrzec? Intuicja nie wystarcza jeśli nie jest poparta konkretami.

Od dawna intryguje mnie fakt, że niektóre dziedziny wiedzy nie mogą przebić się na powierzchnię społecznej świadomości. Na przykład wiedza o złu, jako uzupełnienie etyki. Niewygodna wiedza z reguły jest izolowana i tłumiona. W totalitarnych ustrojach społecznych nie toleruje się psychologii głębi, a we wszystkich (bez wyjątku) państwach komunistycznych była i jest potępiana jako szkodliwa. Zachodzi bowiem zbyt duże podobieństwo między neurozą a funkcjonowaniem ustroju totalitarnego.

Wiem, że w czasie drugiej wojny światowej i krótko po wojnie funkcjonowała utajniona współpraca psychologów i psychiatrów w krajach obozu komunistycznego. Zostali oni niemal wszyscy zlikwidowani przez władze, gdyż utworzyli nową gałąź wiedzy: PONEROLOGIA - nauka o złu. Przy życiu pozostał najmłodszy adherent tej nauki, zaprzyjaźniony ze mną Andrzej Łobaczewski, który od trzydziestu lat rozpaczliwie i nieskutecznie usiłuje opublikować owe prace w znaczącym wydawnictwie naukowym. Informację o nich, chcąc pomóc Andrzejowi, udało mi się opublikować w miesięczniku Nieznany Świat (nr 8/2004) w artykule Korzenie zła <www.nieznany.pl/kgns> lub <księgarnia@nieznany.pl>.

Inną taką utajoną wiedzą jest TEORIA KŁAMSTWA. Wprawdzie kłamstwo pełni czasem także pożyteczną rolę, np. w psychoterapii, ale w swej istotnej części służy złu, jako środek dezinformacji, celowego wprowadzania ludzi w błąd. Obowiązują żelazne reguły. Kłamstwo powinno zawierać jak najwięcej prawdy, a przekłamanie musi nastąpić w najistotniejszej części relacji. Kopernikowi nie robiono by przeszkód w publikacji jego odkrycia, gdyby we wstępie napisał, że jest to hipoteza, a nie prawda.

W tym aspekcie niepokoją mnie wywiady z James’em (przez które przebiłem się nie bez trudu). W początkowej części używa on słów mit lub fikcja do określenia niektórych przekazów Stwórców Skrzydeł. Wiem oczywiście, że mit oznacza także prawdę, której nie da się wysłowić lub nie może być powszechnie zrozumiana. Jednak znaczenie potoczne tego słowa jest inne. Czerpanie z wiedzy ezoterycznej czy okultystycznej (z przywołaniem Heleny Bławatskiej i Alicji Bailey), biorąc pod uwagę urobioną od dawna opinię o tych pracach i o okultyźmie w ogóle, także nie wydaje się konieczne.

Natomiast w Sesji Trzeciej występują określenia związane z fizyką współczesną. Jako matematyk mam o nich pojęcie, ale przecież James nie zwraca się do specjalistów posługując się wiedzą mniej niż encyklopedyczną. W oczach laika może to mieć wydźwięk prawie hipnotyczny, tym bardziej, że pochodzi od istoty rzekomo pozaziemskiej. Nie ma tego w wywiadach Doktora Nerudy, nawet gdy mówi o materializacji pieniędzy.

Myślę, że gdybym miał opóźnić popularyzację przekazów Stwórców Skrzydeł i odwrócić uwagę od dyskrecji władz politycznych, to zachowałbym się dokładnie jak James.

Pozdrawiam, MW

W tym miejscu następuje dłuższa wymiana postów między Thozo i Zwłoki na temat podświadomości w związku z działaniem afirmacji.

Marian Wasilewski. Wysłany: 02-06-2005, 19:10

Człowiekowi naszej kultury bardzo trudno wyobrazić sobie podróże w czasie, gdyż pojęcie to opiera się głównie na doznaniach zmysłowych. Na tejże podstawie zresztą opiera się język, logika dwuwartościowa (prawda - fałsz) i cały paradygmat współczesnej wiedzy. W mikroświecie jednakże fizycy, posługując się logiką wielowartościową i różnymi konstrukcjami matematycznymi, dostrzegają paradoksalne zjawisko, kwestionujące nasze pojęcia o przyczynie i skutku. Zdarza się tam, ze skutek poprzedza przyczynę.

Zjawisko względności czasu astronomicznego dostrzegamy także na codzień, nie zdając sobie z tego sprawy. Mam na myśli nie tylko “czas psychologiczny”, który przebiega w stałym kierunku lecz w różnym tempie, gdyż zależy od sprawności psychiki. Np. w ciągu jednego dnia więcej zdarzeń odnotowuje i przeżywa dziecko niż człowiek dorosły.

Chodzi mi o myślenie i działanie magiczne. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że cały rytuał religijny jest oparty na magii, w której czas może przebiegać w różnych kierunkach i w różnym tempie. Spełnienie modlitwy np. może wymagać zmian w wydarzeniach przeszłych w których skutek ma wpływ na przyczynę. Myślę, że mówienie o cudach ma źródło w naszej niewiedzy. Nie wyobrażam sobie by Stwórca, poprzez czynienie cudów, łamał własne prawa.

Prowadzi to do wniosku bardziej ogólnego, że Duch (posługując się świadomością jako narzędziem) włada materią, działając w jakimś obszarze pozaczasowym.

Barierą ograniczającą człowieka w poznawaniu prawdy jest instrument ludzki (termin ten , użyty w przekazach WM, wprawia mnie w przychylne rozbawienie. Przypisuję go zdrowemu poczuciu humoru tłumacza). Otóż ten materialny instrument, zależnie od jego konstrukcji, może silniej lub słabiej wiązać identyfikującą się z nim świadomość. W procesie rozwoju więzy te są stopniowo rozluźniane. W tym kierunku działają różne czynniki. Oprócz “edukacyjnego” oddziaływania tzw. karmy przejawia się także aktywność częściowo uwolnionej świadomości. Jest to nie tylko dociekliwość metafizyczna, zmierzająca do zrozumienia procesu rozwoju, lecz w dużym stopniu Sztuka, kierująca naszą uwagę na piękno.

Przeglądając posty Forum dostrzegłem, że niektórzy uczestnicy poszukują bezpłatnych nagrań muzyki WM. Proszę zwrócić uwagę na link <http://digilander.libero.it/wmaker/>. Nagrania te wymagają jednak stereofonicznych słuchawek. Zachęcam także do strony <http://www.quantumfuture.net> chociaż nie jest ona związana z muzyką.

Serdecznie pozdrawiam. MW

Elorin, Administrator. Wysłany: 02-06-2005, 23:54

W materiale WingMakers termin Instrument Ludzki (Human Instrument) ma swój ekwiwalent, używany głównie w materiale strony lyricus.org, a mianowicie: Przewoźnik Duszy (Soul Carrier).

Marian Wasilewski. Wysłany: 03-06-2005, 2:04

Zwracam honor tłumaczowi, aczkoliwek mam nadzieję, że honoru tego nie naruszyłem. “Instrument ludzki” jest tłumaczeniem dosłownym i dokładnym. Sprawdziłem. Jego kuriozalność pochodzi od autora, a może wydaje się taką tylko w moim umyśle. Może to jest właśnie prawidłowy termin, oznacza przecież przedmiot dotąd nienazwany.

[Dodano: 05-06-2005, 04:34]

Na przekazy WM trafiłem niedawno, jak chyba większość uczestników tego Forum. Od razu uznałem je za prawdziwe. Teraz, gdy bliżej zapoznałem się z ich treścią, przekonania tego nie zmieniłem. Pamiętam jednak sens wypowiedzi C.G.Junga o UFO: Nie wiem czy są to fakty fizyczne, ale z całą pewnością jest to prawda psychologiczna.

Podobnie można by powiedzieć o przekazach WM. Nie musi to być prawda fizyczna, a jednak jestem przekonany, że jest to prawda psychiczna i duchowa, nawet jeśli nie da się jej w pełni przekazać dostępnymi nam środkami.

Według przekazów WM Hierarchia ma związek z wyznaniami religijnymi. Katecheza głosi prawdy duchowe, bardzo przydatne społecznie, aczkolwiek ograniczone dogmatycznymi “plastrami”. Natomiast z prawdą fizyczną bywa różnie. Mam w tej chwili na myśli Chrześcijaństwo. Wystarczy wystukać na komputerze hasło: <Nikolas Notovitch>, a za jedyne $ 10 otrzyma się kopię jego książki Unknown Life of Jesus Christ. Na hasło <Notowicz> są osiągalne pewne informacje w języku polskim. Są wydane, także w języku polskim, książki: Fida M. Hussnain Poszukiwanie prawdziwego Jezusa oraz Wacław Korabiewicz Tajemnica młodości i śmierci Jezusa. Nie zmienia to historycznego faktu, że Jezus był człowiekiem “z krwi i kości”, wielką postacią duchową, z nieco zmienionym życiorysem dla celów dogmatyczno - mitycznych.

Wiele przekazów WM ma swoje odbicie w dawniejszej wiedzy orientalnej, w gnozie lub innych naukach ezoterycznych. Stosowano wówczas wprawdzie inne słownictwo (np. zamiast Instrument Ludzki - Trójczłonowe Ciało Człowieka, zamiast Istota - Ciało Przyczynowe lub Monada, a oddziaływanie Stref Dopływu nazywano Intuicją, Olśnieniem lub Charyzmą), ale język zawsze stanowił filtr ograniczający świadomość. Fascynująca jest obietnica rozwoju i ujednolicenia języka.

Myśl o prawdziwości przekazów WM utwierdza się także dzięki obserwacji zwyczajnych, ludzkich zdarzeń na naszej planecie. Wiadomo, że rozwój cywilizacji nie tylko ułatwia życie, lecz stanowi także wielkie zagrożenie. Nie chodzi wyłącznie o broń jądrową. Gdy np. w Nowym Jorku zabrakło prądu - obserwowno dantejskie sceny: ludzie zamknięci w windach, pociągi metra zablokowane na podziemnych trasach, brak wody i benzyny, nie działało radio i TV, odcięte telefony itp. Za moich lat chłopięcych ludność Ziemi liczyła trochę ponad dwa miliardy, a teraz …  Gospodarka jest oparta na ropie, której zasoby kończą się za 30 do 50-ciu lat - i co potem? Musi wydarzyć się coś niezwykłego.

Jestem pełen uznania i podziwu dla Elorina i Wszystkich Twórców tej polskiej strony Stwórców Skrzydeł. Jest to naprawdę misyjna praca. MW

[Dodano: 06-06-2005, 21.18]

Pisząc ostatnio o sytuacji w Nowym Jorku gdy zabrakło prądu, trochę zagalopowałem się. Wody nie zabrakło lecz obawiano się, że zabraknie gdy wyczerpią się zbiorniki z grawitacyjnym odpływem. Natomiast w nocy masowo i bezkarnie rabowano sklepy (musiały to później odczuć instytucje ubezpieczeniowe). Policja reagowała, w sposób nieskoordynowny, jedynie na napady i gwałty.

Dotyczy to naszej rzeczywistości, a nie dociekań metafizycznych, chociaż może ilustrować, w skali mikro, co to jest Armagedon.

Przebudowy Instrumentu Ludzkiego nie da się dokonać jedynie wiedzą intelektualną. O postępowaniu współczesnego człowieka decydują uczucia i emocje, często motywowane egotycznie. I tu jest rola Sztuki, która uwrażliwia na harmonię i piękno, boskie cechy zaszczepione duszy ludzkiej. Stąd tak ważne jest korzystanie z muzyki, malarstwa i poezji zawartej w przekazach Stwórców Skrzydeł. (Ubawił mnie żart, że Darwin czuł się niedobrze gdy widział ogon pawia).

Serdecznie pozdrawiam, MW

Yna. Wysłany: 06-06-2005, 22:11

Dzięki Marianie. Mam wrażenie, że może nareszcie sceptycy zrozumieją po co WingMakers ta cała muzyka, obrazy, poezja - w sumie Sztuka.

No to Darwin naprawdę miał problem w tym żarcie, a myślę, że faktycznie miał. Nie było mu tak całkiem do śmiechu z dorobioną mu teorią na potrzeby tamtych czasów.

Tomek 70-70. Wysłany: 06-06-2005, 23:19

Witajcie Poszukiwacze.

Świat doznań zmysłowo-postrzeganych nie kończy się na tym co widzimy i odczuwamy na codzień. Rozwoju intuicji również nie ograniczałbym do tego, co jako człowiek widzę i słyszę, czuję …

Istnieją prawdziwie inne formy egzystencji i tam kieruję swoją uwagę bo uznaję intuicyjnie, że dotrzeć w te “zakazane” rejony jest dla człowieka wyzwaniem i wezwaniem. Płynna Inteligencja jest chyba odpowiednikiem zaawansowanej w ewolucji ludzkiej intuicji, takiej jaka ma być naszym udziałem gdy zdobędziemy się na odwagę bycia Podróżnikiem. Bez względu na wiek i wykształcenie można doświadczalnie potwierdzić i zweryfikować Niewidzialną Stronę Istnienia.

Obrazy, muzyka i poezja służą do podjęcia tej eksploracji zawierając zakodowane dane, które można wykorzystać jako adres,  mapę i instrukcje postępowania przy zetknięciu z …..

Warto zainwestować własny czas nie tylko w pisanie … Tomek

Marian Wasilewski. Wysłany: 11-06-2005, 01:10

Pamiętam przestrogi, których przed czterdziestu laty udzielał mi mój przyjaciel, nieżyjący już Kazik Chmielowiec, dużo bardziej ode mnie zaawansowany w rozwoju duchowym: Nie śpiesz się, idź spokojnie w obranym kierunku. Żyjemy na tym świecie i trzeba to wykorzystać, bo szansa może się nie powtórzyć. Nasza obecność tu nie jest przypadkowa. Nie chodzi przecież o to, aby samemu “wzbić się w chmury”, pozostawiając wielu innych. Każda Iskra Boża powinna przekroczyć ów Portal.

Przestrzegając tych przestróg każdy może iść swoją drogą. Staram się rozwijać swój obraz Prawdy, ale pamiętam także gdzie los mnie ustwił. Jestem przekonany, że nawet głęboka wiedza duchowa nie powinna człowieka odrywać od codzienności, w której praktycznie korzysta się z tejże wiedzy.

A jednak, zdumiewające jest jak wielu pojawiło się ostatnio różnych kursów i nauczycieli wiedzy duchowej, także w Polsce. Niektórzy z nich, w oględny lub jawny sposób, podają się za przybyszów z Kosmosu lub co najmniej inkarnowanych z określoną misją (przecież nawet Jezus z Nazaretu stale utrzymywał, że jest właśnie Synem Człowieczym). Jeśli by jednak tak było to trudno uwierzyć, że działają oni w sposób komercjalny. Jeszcze mieszkając we Wrocławiu, w pewnym okresie uczestniczyłem w warsztatach ZEN, Rebirthingu, Medytacji Transcendentalnej i innych, ale organizowano je po kosztach własnych lub z wolnych datków. Potem, już w USA przekonałem się, że wszelkie kursy wiedzy duchowej organizowane na zasadach komercjalnych, szybko dezawuują się w sensie ich skuteczności.

Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak łatwo jest nami manipulować. Pomijając już różne przemyślne techniki, weźmy np. drapieżne kłamstwa w rynkowej reklamie, albo ustawianie cen na poziomie $ 9.99 (zamiast $ 10 minus jeden cent, jeśli chce się być rzetelnym). Przecież takie praktyki, delikatnie mówiąc, powinny być uznane za jawnie obraźliwe i raczej zniechęcać do kupna - a jednak dzieje się odwrotnie.

Z zainteresowaniem przeczytałem Dyskursy Lyricusa. Dyskurs 6-ty jest poświęcony Technice Intuicyjnej Inteligencji. Zgłębienie tak szczegółowej wiedzy wymagałoby szczególnego warsztatu (wcale zresztą nie fizycznego). Aczkolwiek, przez porównanie - nie zgłębiam szczegułów konstrukcji samochodu, na razie zadawalam się jego użytkowaniem.

Pozdrawiam, MW

[Dodano: 12-06-2005, 17:41]

Przeglądając posty na tym Forum, które zresztą niedawno powstało, widzę, że stanowimy niewielką grupkę aktywnych uczestników, zresztą poszukujących Prawdy także w inny sposób. Na tym tle mogę wyglądać czasem na wymądrzającego się naukowca, który przyszedł aby podbudować swoje ego. Od razu wyczuł to Zwłoki, gdy zapragnął potwierdzenia tego co już wie. Niestety, wszyscy jesteśmy obciążeni grzechem pierworodnym oddzielającym Człowieka od Suwerennej Całości. Dostrzegam przenikliwość Yny, gdy w wypowiedziach James’a widzi możliwość celowego (a więc potrzebnego) opóźnienia w Przekazach i marzy o tym aby w pełni poznać skarb, jakim jest Instrument Ludzki. Thozo wie dużo o sprawach ezoterycznych, a Tomek przypomina mi moje lata, gdy zaabsorbowanie wiedzą tajemną sprawiało, że niektóre sprawy życia codziennego uchodziły mojej uwadze.

Podziwiam przede wszystkim Tłumaczy, którzy nie mogliby działać bez głębokiej znajomości przedmiotu.

Wywołany przeze mnie temat Rozwój intuicji powinien brzmieć Przejawy intuicji lub jakoś podobnie. Wiedza metodyczna dotycząca rozwoju intuicji jest przecież np. w Hunie, a także w przekazach WM. To, czym próbuję się dzielić, są myśli uzyskane w dużym stopniu dzięki intuicji. Przypuszczam np. że fizyczna prawdziwość Komór WM jest sprawą drugorzędną. Najważniejsza jest treść przekazów. Podobnie w hinduskiej Bhagawat Gicie: liczy się treść przekazów, a nie czy rzeczywiście bóg Kriszna, jako woźnica wozu bojowego, stojąc w obliczu zbrojnych nieprzyjaciół, prowadził długie rozmowy z wodzem Ardżuną, które wypełniają prawie całą treść tej hinduskiej ewangelii.  Życzliwości, MW

Yna. Wysłany: 17-06-2005, 13:07

Witaj Marianie. Ja siedziałam cicho, poniważ “dołowałam” ale ciągle czekałam na Twoje, jak to nazywasz, “wymądrzania się”, bo są bardzo cenne i nie sądzę żebyś w ten sposób potrzebował podbudować swoje ego. Jesteś tu na pewno potrzebny i jeśli nawet gdzieś tam głęboko Twoje ego potrzebuje podbudowania , to chwała mu za to.  Masz solidne podstawy naukowe, a jak widać nie tylko.

Ale wracam do tematu: intuicja. Mogę mówić tylko o sobie, ponieważ ten nasz wewnętrzny wzrok, słuch, odczucie - to jest dla mnie intuicja. Usiłuję sobie przypomnieć czy w naprawdę krytycznych momentach mojego życia, kiedy w grę wchodziło ocalenie mi życia, słyszałam, widziałam, czułam? Nie, na pewno wtedy nie. I wtedy, wiele lat temu, wiem, że była to ingerncja sił wyższych. Miałam żyć. Moja intuicja była “zatłuczona”. Mój wewnętrzny głos milczał. Dobrze, że czuwano wtedy nade mną. Niedowiarkom mogę powiedzieć, że zdarzyło się tak, że zostałam przemieszczona (przeniesiona) poza miejsce w które uderzył piorun. I ani ja ani wielu świadków tego wydarzenia nie wiedzą, jak to się stało. A może stało się tak po to, żebym dostrzegła ochronę Siły Wyższej i dlatego nie było ostrzeżenia.

Proza życia i cud życia. Robię to co uwielbiam. Gotuję obiadek. Pozdrawiam, Yna.

Elżucha. Wysłany: 19-06-2005, 20:41

Marianku! Ale się poczułam pominięta! Ani słowa o mnie! A Twoja intuicja to Ci nie powiedziała, jak w cichości ducha wczytuję się w Twoje słowa? I poproszę słówko wspólnoty ze mną również.

Ynko! A to ciekawe, że mnie też dopadają takie stany mało przyjemne. Jakoś mi raźniej, że mamy tak samo.

Amenku, żebyś Ty wiedział ile mnie kosztuje nie oceniać! Wiem, że nie trzeba, a i tak pierwsze co się ciśnie, to etykieta. Ale nauczyłam się, że jak już mi się wymsknie, to chociaż sobie nie przyklejam za to cenzurki.

Elorin, dzięki za linka, mam wrażenie, że wcześniej na to nie trafiłam. Twoja uważność i serfowanie po tekstach są niezwykłe.

Wciąż ciepłe i puchate pozdrowienia.

Amen. Wysłany: 20-06-2005, 02:08

Bo i po co, komu potrzebna ocena. A etykieta, to jak dotyk oślizgłego gada, zimny i bezcielesny, a Ty Elu ciepła jesteś. I wzrastasz. AMEN

Thozo. Wysłany: 20-06-2005, 09:08

Co gorsza, ocena ma taką przykrą właściwość, że blokuje energię zarówno ocenianego jak i oceniającego. Ja, poddany dużej ilości ocen zaczynam mieć “ciężką głowę”. Jest na to sposób:

1. Zrozumieć, że jeśli ktoś ocenia to znaczy, że sam jest taki. Może być nawet tak, że obiekt oceniany nie ma nic wspólnego z treścią oceny, ale ten kto ocenia jest taki na 100% (choć najczęściej nie jest tego świadomy). Takie lustro. Lubię słuchać ludzi, którzy oceniają - tak dużo o sobie mówią i takie rzeczy, że nigdy by tego nikomu nie powiedzieli. A jak się człowiek bliżej przyjrzy … także samemu sobie …

2. Zwrócić oceny oceniającym, a także skierować własne oceny na siebie poprzez świadomą intencję:

Moją intencją jest zwrócić wszystkie oceny oceniającym mnie.

Moją intencją jest skierować na siebie oceny jakimi obdarzyłem innych.

Takie działanie, przy pewnej wprawie, uodparnia na oceny - jeden z najpopularniejszych ataków energetycznych. Warto nauczyć się tej techniki bo duży ładunek ocen, utrzymywany w polu energii przez dłuższy czas nie dość, że blokuje intuicję - oceny siadają na kanały telepatyczne do kontaktu z Wyższym Ja i mogą doprowadzić do problemów psychicznych i fizycznych, a także blokują możliwość dalszego rozwoju - człowiek staje w miejscu.

Pozdrowienia dla wszystkich.

A tak, nawiasem mówiąc, bodajże Gombrowicz w “Ferdydurke” ze swoimi “gębami” wspaniale opisał negatywne - blokujące oddziaływanie oceny.

Marian Wasilewski. Wysłany: 20-06-2005, 15:21

Witaj Amen! Przepraszam, że pozwoliłem sobie na pewien rodzaj oceny i dziękuję za nauczkę.

Thozo, zgadzam się z Tobą odnośnie do oceny. Zawsze jest to pewien rodzaj sugestii. Niemniej “oceniam”, że na Forum wyręczyłeś mnie w udzielaniu pewnych odpowiedzi lub wyjaśnień. MW

Thozo. Wysłany: 20-06-2005, 15:51

Panie Marianie, jakoś nigdy nie odpisywałem na Pana posty, gdyż zazwyczaj są to pięknie rozwinięte stwierdzenia. Ciekawe do czytania lecz zamknięte w pewien sposób i niezachęcające do dyskusji.

A z tym wyręczaniem to tak już wyszło.

Z ocenami nie chodziło mi o sugestię. Bardziej o energetyczny blokujący wpływ oceny i nieprzyjemną energię, która jest jej nośnikiem, niezaleznie od treści oceny. Ta energia, jeśli nie jest odbita, powoduje uczucie wstydu, pomniejszenia siebie i realnie szkodzi.

Pozdrowienia.

Dalszą część postów w tym temacie zdominowała dyskusja między Małgorzatą i Thozo na temat znaczenia oceny. Ostatni odnotowany post był wysłany przez Małgorzatę 22-06-2005, 12:57. Potem, przed zawieszeniem Forum, były jeszcze co najmniej dwa posty, dotyczące spraw merytorycznych, związanych z przekazami WingMakers.

TEMAT: KONCEPCJA ZŁA I JEGO ŹRÓDŁO

Elorin. Administrator. Wysłany: 17-06-2005, 05:02

Temat rozpoczęty przez Mariana Wasilewskiego

[Marian napisał]:

“Dzisiaj chciałbym napomknąć o poglądach na temat przyczyny napięć i konfliktów, zatruwających życie ludzi naszych czasów. Najogólniej - jest to sprawa motywacji uczuciowej, którą kieruje się człowiek w obliczu wyboru między szeroko pojętym dobrem osobistym a wolą Stwórcy. W przekazach WM jest o tym mowa w eseju filozoficznym Komory 1.  W naukach Hierarchii chodzi więc o ów grzech pierworodny tkwiący w Umyśle Genetycznym.  Pamiętajmy,  że nawet pragnienie Królestwa Niebieskiego ma zabarwienie egotyczne.

W przełożeniu na sprawy egzoteryczne chodzi o pewną rewersję etyczną w tworzonych, także przez Hierarchię, ideologiach. Na przykład idea mesjanizmu w przekazach religijnych (nie tylko judaistycznych) oznacza służenie przez naród wybrany przykładem i pomocą innym narodom. W polityce natomiast zachodzi rewersja etyczna, polegająca na tym, że ideę tę traktuje się jako wywyższenie i nakaz władania innymi narodami. Spójrzmy zresztą na polityków w Polsce. Wielu z nich służbę Krajowi traktuje jak przywilej władania ludźmi. Nie przypadkowo porzekadło mówi,  że ręce człowieka zginają się ku sobie.

Bardzo jestem ciekaw opinii na temat źródeł zła. Chyba w Epoce Wodnika, wraz z przechodzeniem na wyższy poziom świadomości,  nastąpi intensywny rozwój intuicji na naszej planecie.  MW”

Marianie … myślę, że powinien zainteresować Cię tekst http://wingmakers.pl/wm/faq2.html. Poruszana jest w nim, między innymi, koncepcja zła. Także kolejne faq porusza wiele istotnych pytań: http://wingmakers.pl/wm/faq3.html .

Yna. Wysłany: 17-06-2005, 20:56

Witajcie. Badania naukowe “korzeni zła” są blokowane. Naukowcy udowodnili, że są to “ułomności” fizyczne odzwierciedlające się w psychice, genetycznie tworzące psychopatię. Wyobrazić sobie tylko trzeba, że takimi badaniami objęto by przede wszystkim “przewodników” narodów. Nietrudno sobie wyobrazić jakie wyniki otrzymaliby rządzeni. Dopiro byłoby kino. Tylko, to jest nieuniknione. Za kilka, albo kilkanaście, albo kilkadziesiąt lat tak będzie. I nie chodzi tu o znalezienie korzeni zła, ale o jego wykluczenie z fizyczności. Takie jest moje skromne zdanie.

Pewne ułomności Gatunku Ludzkiego wymagają wykluczenia dla dalszego rozwoju.

[Dodano: 17-06-2005, 21:15]

Poruszyłeś też temat wszelkiego rodzaju “kursów duchowych”. Kursy uzdrawiania duchowego - niestety mnie śmieszą. Może to poważna sprawa, ale mam prawo z nich się śmiać. Mówię o sobie, że moja Istota Duchowa nigdy nie była i nie jest chora. Jak duchowo może mnie ktoś uzdrawiać? Jeśli ja sama tego nie zrobię na wyższym poziomie świadomości, to kto mi może pomóc?

Niestety, te kursy prowadzą ludzie czasem zachowujący dla siebie część tego co wiedzą, żeby być mądrzejszymi. A co najgorsze - nie uczą podstawowych zasad bhp przy pracy z energiami. Znam wielu “uzdrowicieli” duchowych chorych fizycznie, którzy nie potrafią uleczyć samych siebie, ale “leczą” innych, a potem ciężko chorują, bardzo ciężko. To dobrzy ludzie wpuszczeni w “zło”? Nie wiem, też potrzebni.

Każdy na swojej drodze spotyka to co jest potrzebne w rozwoju. Więc czy “zło” istnieje? Sama często ocieram się o “zło”. Jest dysharmonią. To tylko ode mnie zależy co z tym zrobię. Ostatnio “dołowałam”. Było mi straszliwie, beznadziejnie źle. Jak zwykle przetrwałam. Wyszłam z tego silniejsza i mam nadzieję mądrzejsza. A przecież mogłam pogrążyć się w smutku, beznadziei i depresji. To było naprawdę proste. Trudniej było to przełamać. Yna

Amen. Wysłany: 18-06-2005, 03:03

Witam!  Króciutki post, bo pora późna.

Poruszyliśmy temat zła. I dobrze. Pora na moją opinię. Coraz bardziej skłaniam się ku przekonaniu, że zło nie istnieje. To po prostu jeden z możliwych wektorów, jeden z aspektów Istoty Boskiej, jaką w istocie jesteśmy. To kierunek, sposób działania - jeden z możliwych do wykonania, a zwykle decyzja zależy od nas. A ocena? Po kiego licha ocena? Bóg w istocie swej doskonałości nie jest w stanie, a nawet nie ma możliwości, a nawet ochoty nikogo oceniać. Przecież to jego zabawa (czyli nasza) i jego (czyli nasze) ciało.

Miało być krótko i jest.

Marian Wasilewski. Wysłany: 20-06-2005, 21:59

Dziękuję Elorin za wskazówki i za Twój post w temacie Dyskusje na forum. Niezależnie od tego które wypowiedzi miałeś na myśli - skorzystałem.

Amen! Mówisz, że zło nie istnieje. W pewnym sensie to prawda. Przypuszczam jednak, że myśl ta nie pochodzi od Ciebie. Większość moich myśli jest także obcego pochodzenia. Krytycznie je jednak weryfikuję i odrzucam lub akceptuję, ale nie jako absolutne prawdy, lecz przeważnie jako hipotezy, które mogą ulec zmianie.

Jest stare słowo Absolut. W przekazach WM używa się nazwy Pierwsze Źródło. Obie te nazwy dotyczą tego samego Podmiotu, a jednak ich znaczenie jest różne.

Absolut oznacza pewną niezmienną “substancję”, której nie może zgłębić ludzki intelekt. Natomiast Pierwsze Źródło jest procesem przejawienia tejże “substancji”. Proces nie jest “substancją”, jest zmienny w czasie i przestrzeni, jest “myślą Absolutu” i w tym aspekcie dzieło, które Absolut tworzy - nie istnieje. Jest hinduską mają, którą czas zmienia lub unicestwia.

Tak więc żyjemy w owej mai i dla nas jest ona realną rzeczywistością, wraz z całym bogactwem Dwójni, a więc dobra i zła. Pomijając potoczne znaczenie zła jest ono ową “siłą”, która hamuje rozwój świadomości. Jest oporem,  który trzeba pokonać (przekroczyć),  aby dojść do Wielkiego Portalu.

[Dodano:20-06-2005, 22:08]

Dziś mam wolny dzień, dlatego mogę więcej czasu przeznaczyć na udział w Forum. Nawiązując do problemu zła napisałem pewien okazjonalny artykuł, którego nikt nie chciał opublikować. Bardzo chciałbym poznać Waszą opinię (unikam słowa “ocena”). Przytaczam więc ten artykuł w całości, może nie zanudzę.

W październiku 2004-go roku oglądałem program telewizyjny w TV Polonia, nadany w rocznicę śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. W programie tym było wiele wspomnień ludzi znających osobiście Księdza, a także współpracujących z nim. Zastanowiła mnie wypowiedź kobiety (nazwiska nie pamiętam), która była świadkiem krytykowania Księdza za to, że w swoich kazaniach potępiając zło nie wymienia nazwisk konkretnych osób. Słysząc to Ksiądz na długo zasłonił dłońmi twarz, a potem powiedział: Przecież wy nic nie rozumiecie. Ja walczę ze złem, a nie z jego ofiarami. Byłem wstrząśnięty trafnością tej wypowiedzi. Przecież zło i powodowane nim cierpienie jest przejawem ludzkiej niewiedzy o sobie i innych, wspartej egotycznymi pragnieniami. Jego ofiarami są także ci którzy cierpienie zadają. Zrozumienie tego nie jest łatwe, wymaga wiele czasu i doświadczeń, a przede wszystkim pokonania w sobie pewnego rezonansu uczuciowego, skłaniającego do odwetu i zemsty.

Można chyba powiedzieć, że czyniący zło są jego czynnymi ofiarami, a pokrzywdzeni są ofiarami biernymi. W tym ujęciu walka ze złem, aby oszczędzić cierpień krzywdzonym, wymaga szczególnego zajęcia się czynnymi ofiarami zła. Niewątpliwie potrzebne są do tego rozległe badania psychologiczne, prawne i organizacyjne.

Rocznica zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki dziwnym trafem zbiegła się w czasie z debatą w Sejmie Polskim nad przywróceniem kary śmierci. Debata ta może kojarzyć się ze średniowiecznym paleniem czarownic. Uważano przecież wówczas, że cierpienie jest zadawane szatanowi, który opętał człowieka, a człowiek ginie niejako “przy okazji”, bo nie da się inaczej przepędzić szatana. Podobno w początkowym stadium komputeryzacji, gdy systemowi zadano pytanie jak zwalczyć raka, odpowiedź brzmiała: uśmiercić pacjenta. Jeszcze dziś niektórzy egzorcyści sądzą, że zły duch, który opętał człowieka, jest bardziej niż człowiek podatny na ból. Zadawanie bólu opętanemu (może także elektrowstrząsami, bo przecież żyjemy w czasach rozwiniętej techniki) ułatwia pozbycie się demona. Czytałem gdzieś, że w którymś z prymitywnych krajów karę śmierci dawniej wykonywano przez “rozerwanie”, przywiązując nogi ofiary do wierzchołków dwóch nagiętych, młodych drzew. Postęp techniczny usprawnił tę kaźń, gdyż zamiast drzew używa się teraz dwóch traktorów.

Zwolennicy kary śmierci są zaślepieni owym rezonansem emocjonalnym tak jakby nie dostrzegali statystyk, które wykazują, że w krajach stosujących karę śmierci ilość zbrodni, nawet bardzo okrutnych, wcale nie maleje w porównaniu z innymi krajami. Mają oni na ustach słowa: sprawiedliwość i bezpieczeństwo. A przecież oba te wymagania mogą być spełnione bez pozbawiania życia czynnych ofiar zła.

Zachowanie bezpieczeństwa jest oczywiście istotną sprawą. Tu jest właśnie olbrzymi ugór, pole dla psychologów i prawników. Przede wszystkim czynne ofiary zła nie powinny być ciężarem dla społeczeństwa. Gdy stan zdrowia im na to pozwala mogą zarabiać na swoje utrzymanie pracując w godziwych warunkach i będąc pozbawionymi możliwości krzywdzenia innych. Chyba w tym kierunku będą przebiegać zmiany w systemie penitencjarnym. Szczególną uwagę należałoby poświęcić osobom ze złogennymi obciążeniami dziedzicznymi.

Być może w przyszłości korzystanie z biernego prawa wyborczego do różnych władz państwowych i społecznych będzie uwarunkowane odpowiednimi badaniami psychologicznymi, aby ustrzec się przed psychopatami. Z drugiej jednak strony może nie jest to dobry pomysł, gdyż otwiera drogę do nadużyć. Wystarczy wspomnieć, że w byłym Związku Sowieckim psychiatria była wykorzystywana prawie wyłącznie do zwalczania opozycji politycznej. Może na początek skuteczniejszy byłby jakiś prostszy sposób, nie wymagający tak rozległych badań.

Wspominam mądre słowa mego wychowawcy ze Szkoły Powszechnej (tak się wówczas nazywała Szkoła Podstawowa): Pamiętajcie, jeśli ktoś jest uczciwy i rzetelny w drobnych sprawach, to w sprawach wielkich może być lub nie być uczciwy. Natomiast jeśli jest nieuczciwy w drobnych sprawach to jest prawie pewne, że w sprawach wielkich nie będzie uczciwy. Jakże łatwo przełożyć to na sprawy społeczne. Na przykład w Warszawie jest (lub był) Hotel Poselski dla posłów dojeżdżających z prowincji. Zdarzały się przypadki korzystania przez posłów, na koszt Państwa, z dużo droższych luksusowych hoteli. Znane też są przypadki nadużywania immunitetu lub rażącej arogancji ze strony przedstawicieli władzy. Otóż takie drobne sprawy mogłyby być rygorystycznie traktowane - z pozbawieniem pełnionej funkcji co najmniej na dłuższy czas. Świadczą bowiem o rewersji etycznej, polegającej na uznaniu obdarzenia wyborem społecznym za “namaszczenie”  jedynie do władania,  a nie do służenia.

Może na tym polega naprawa demokracji, która nie jest ustrojem doskonałym, ale lepszego na razie nie widać.

Elżucha. Wysłany: 21-06-2005, 21:43

Witajcie!  Poniżej cytat z Lyricusa.

Nici zdarzeń to ekstremalnie skomplikowane systemy współ-powiązań pomiędzy materią (przedmioty), energią (osoby), przestrzenią (miejsca), czasem (zdarzenia), koherencją (współdziałanie celów). Osoby, które natknęły się na materiały Lyricusa - nieważne jak wydawałoby się to znikome - oddziałują na główną nić zdarzeń,  umożliwiającą odkrycie Wielkiego Portalu.

Wywołana jedna “mała fala” może dotrzeć do “linii brzegowej” odległej czasoprzestrzeni. Biorą tu udział tajemnicze (niezbadane) drogi zindywidualizowanej świadomości, której energetyka ma znacznie dalszy zasięg i może ona dosięgnąć przyszłość w sposób nie dający się na pozór wytłumaczyć, niemniej jednak z potężnymi i katalitycznymi skutkami.

Co do znaczenia dla pojedynczej osoby: jeśli ktoś wgłębił się w studiowanie owych materiałów jedynie dla własnych celów, a nie celów większych, dotyczących ludzkości, to nie rozumie tak naprawdę istoty tych nauczań, ani ich znaczenia. Zgłębianie wiedzy duchowej jest czynnością bezinteresowną, będącą ekspresją duszy - w przewoźniku duszy - dla korzyści ogółu. Jeśli istnieje jakaś inna motywacja, to będzie ona przysłaniać fazę przygotowawczą istoty, oraz zmniejszać jej zdolność wspierania głębszej energetyki głównej nici zdarzeń.

Osobiście wolę koncentrować się na pozytywnej energii. Na temat zła podzielam zdanie Popiełuszki. Ciepłe i puchate.

Thozo. Wysłany: 22-06-2005, 01:56

Myślę, że ten temat jest prowadzony z podstawowym założeniem: zło jest gdzieś na zewnątrz, inni są źli, tyrani, system itd … Tylko nie ja.  Ja jestem dobry. Zło to nie ja … A to ciekawe.

Jak wewnątrz tak i na zewnątrz - widząc przejawy zła - można być pewnym, że to zło jest też wewnątrz. To wybór nas samych, a jedynie zaślepienie ego każe zamykać na to oczy.

Filozofia 1

Doświadczenie przekształcenia składa się z uświadamienia, że spostrzegana rzeczywistość jest Rzeczywistością Źródła uosobioną w formę indywidualnego wyboru. Dlatego Rzeczywistość Żródła i niezależna rzeczywistość stają się nierozdzielne jak wiatr i powietrze. To zjednoczenie jest uświadamiane jedynie dzięki doświadczeniu przekształcenia, które jest niepodobne do czegokolwiek znanego w ramach wszechswiatów czasowo- przestrzennych.

Poza tym postrzeganie zła na zewnątrz jest podstawą paternu (wzorca) ofiary. Lepiej poznać własne zło, oswoić je (na ile się da) i wykorzystać je do obrony podstawowej wartości:  ŻYCIA,  swojego bądź innego.

W dalszej części postów toczyła się dyskusja na temat cytatów z WM. Posty nadesłali: Yna, Tomek 70-70, Poket, Małgorzata i Elżucha.

Marian Wasilewski. Wysłany: 24-06-2005

Moi drodzy. Chętnie “popostowałbym” w obu tematach, ale wyjeżdżam na dłuższy czas, mój mail będzie też zamknięty. Zachęcam do przeczytania mojej książki: Psychiczne źródła komunizmu, która chyba jest jeszcze osiągalna w miesięczniku Nieznany Świat.

Bardzo serdecznie Wszystkich pozdrawiam.  MW

Wkrótce Forum zamknięto …

powrót na górę ^