aktorzy, na ekranach kinowych, całują się. Doszedłem do wniosku, że robią to przez jakiś przezroczysty papierek, na niby. Nie miałem śmiałości zbliżyć się do żadnej dziewczyny, przez co traktowały mnie opryskliwie. Wreszcie któryś ze starszych kolegów nauczył mnie masturbacji. Później czytałem żartobliwą relację z badań, ilu chłopców uprawia masturbację. Wynik był taki: 90%. A pozostałe 10% nie przyznaje się.

Przez pewien czas byłem oczarowany, ale podczas pierwszej spowiedzi dowiedziałem się, że jest to grzech śmiertelny. Jako pokutę otrzymałem codzienne odmawianie, przez trzy tygodnie, litanii do wszystkich świętych (niech ktoś spróbuje - nie wiedziałem, że jest ich aż tylu).

Później wpadłem na pomysł. Wróciłem znów do świadomego śnienia. Usprawniłem jednak technikę. Zamiast szczypać się - przygryzałem język. Robiłem tak podczas częstych snów, że latam w powietrzu, tak jak bym pływał. Zwykle nie fascynowało mnie to że ja latam, lecz że nikt z sennych świadków nie docenia takiej możliwości. Raz, dużo później, spotkałem mego, nieżyjącego już najstarszego brata, Kazika. Spytałem go wprost: co tu robisz, przecież ty nie żyjesz? Był bardzo zmieszany, ale tego nie wytrzymałem także ja. Przebudziłem się. Dziś już takich eksperymentów nie robię.

Pomyślałem sobie wówczas, że mogę we śnie zbliżyć się do jakiejkolwiek dziewczyny, odrzucając wszystkie dotychczasowe obawy i przekonania. Uczyniłem tak i o dziwo - żadna mi nie odmówiła. Wyglądało tak, jakby na mnie czekały. Zdarzyło się to kilkanaście razy, do szesnastego roku mego życia. Dziewczyny te wiele nauczyły mnie w tych sprawach. Potem zrozumiałem, że była to moja wewnętrzna kobieta. Nastąpiło właśnie to, co Jung nazywa rozpakowaniem archetypu Anima. Dziś wiem, jak bajkowy Mały Książę uczy kochać różę, która zwykle nie otwiera się przed starannym odprasowaniem płatków, przy tym udaje, że wcale jej na tym nie zależy. Ale owa róża, kobieta, jest też kochającą matką, mocno stąpającą po ziemi. Darzy miłością wykraczającą poza wszelkie konwenanse.

Egregor

Kiedyś byłem świadkiem dyskusji na temat różnic etycznych między Starym i Nowym Testamentem. W pierwszym przypadku uznaje się zasadę „oko za oko”, a w drugim każe się miłować nieprzyjaciół. Przy tym całą Biblię chrześcijaństwo traktuje jak dzieło natchnione przez Ducha. Trzeba niezwykłej gimnastyki myślowej aby wyjaśnić, dlaczego Jahwe mógł być bogiem zazdrosnym i w ogóle dlaczego mógł posiadać bardzo ludzkie cechy. Jak zrozumieć, że żądał od Abrahama ofiarowania mu syna, że uśmiercił

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83