Wielkie egregory gromadzą olbrzymią energię psychiczną. Posiadają także „samoświadomość” (może czasem pozbawioną ego) zmierzającą do realizacji zawartych w nich głównych idei. Dokonują tego darząc charyzmą (ukierunkowaną energią psychiczną) wybranych swoich wyznawców, żyjących w świecie fizycznym. Fizyczna śmierć wyznawców tych idei zasila energią swego egregora. Znany jest fakt likwidacji Zakonu Templariuszy (i fizycznej zagłady prawie wszystkich jego członków), który chyba odrodził się w postaci Różokrzyżowców. Także różniące się od siebie egregory narodowe, skłonione do zjednoczenia się w obszarze F do wspólnej państwowości, dążą do separacji. Widać to w świetle współczesnej polityki światowej. Zagłada wyznawców jakiejkolwiek ideologii, jak powiedziałem, zasila energią egregora tej ideologii. W tym aspekcie kara śmierci jest czymś w rodzaju zamiatania śmieci pod dywan.

Najgorsza jest walka wielkich egregorów ze sobą, pozostających na tym samym szczeblu „samoświado- mości”, np. nazizmu z komunizmem. Kościół Katolicki w Polsce wyszedł zwycięsko ze starcia z komunizmem dlatego, że działał z wyższego szczebla „samoświadomości” (pomimo ugięcia się niektórych kapłanów). Gorzej jest, gdy wyznanie religijne daje się ściągnąć na niższy szczebel „samoświadomości”, np. na szczebel na któ- rym zwykle toczą się procesy polityczne. Przykładem mogą być tzw. święte wojny muzułmańskie, albo, w dawniejszych czasach, wojny krzyżowe.

Próba wyzwolenia się jednostki od wpływów egregora zwykle jest skazana na niepowodzenie, chyba, że jest wsparta udziałem innego egregora. Skuteczną drogą jest przejście na wyższy szczebel samoświadomości (na wyższą wibrację). Egregor chyba nie miałby dostępu do człowieka gdyby człowiek nie posiadał w sobie czegoś co może z egregorem rezonować, tzn. gdyby niepożądany egregor nie miał w człowieku „uchwytu”, dzięki któremu może nim zawładnąć. Demony czuły trwogę przed Jezusem bo nie miały na Niego „haka”, którym mogłyby Mu zaszkodzić. Były więc wobec Niego bezsilne.

Osobiście przeżyłem dwukrotnie wyzwolenie się od wpływów egregorycznych. Po raz pierwszy chodziło o opuszczenie egregora Kościoła Katolickiego, a po raz drugi - uwolnienie się od „uścisku” ideologii materialistycznej. Nie była to łatwa sprawa. Teraz rozumiem ludzi, którzy mają podobne problemy. Gdy mówię o wyzwalaniu się spod wpływu egregorów nie znaczy to, że nie dostrzegam także pozytywnej roli wyznań religijnych. Mam jednak na uwadze dociekanie wyzwalającej prawdy.

Wracając do Jahwe, w tym ujęciu nie był on bogiem (był kimś innym niż Elohim z Księgi Rodzaju). Posia- dał wszystkie cechy

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83