opracowałem w końcu lat siedem- dziesiątych, kiedy jeszcze mieszkałem we Wrocławiu. Oprogra- mowaniem zajęła się wspaniała programistka p. Bogusława Sza- jer. Niestety, mój wyjazd z Kraju nie pozwolił dokończyć tej zaba- wy.

Przypomina mi się także fragment powieści Jacka Londona (chyba Biały kieł) gdzie główny bohater opracował skuteczny sys- tem gry w ruletkę. W tej sytuacji właścicielowi kasyna groziło bankructwo, postanowił więc odkupić system od jego odkrywcy. Po dokonaniu transakcji okazało się, że stół ruletki stał za blisko pieca, co spowodowało jego odkształcenie i naruszało przypadko- wość losowań.

Wracając do badań niemieckich astrofizyków można sobie wyobrazić, że nośnikami informacji (hardware) może być nie tyl- ko DNA lecz także różne drobniejsze struktury materialne, nie koniecznie organiczne. Na przykład cząstki na poziomie atomo- wym lub subatomowym, czy wreszcie pramateria lub wyklęty przez współczesną naukę eter (gdzieindziej zwany też akaszą). „Kosmiczny komputer” mógłby więc funkcjonować w oparciu o różne poziomy budowy materii, kumulując wiedzę jak nieograni- czona „biblioteka”. Wielu myślicieli próbuje intelektualnie wyjaś- nić te sprawy tworząc takie pojęcia jak Matrix, kwarki, czy wresz- cie pole morfogenetyczne Ruperta Sheldrake’a. Praktycznie ko- rzystają z tej „biblioteki” jasnowidzowie, a w poprzednim stuleciu, wśród wielu innych, szczególnie wyróżnił się jasnowidz i antro- pozof austriacki Rudolf Steiner. **

O korzystaniu z „biblioteki kosmicznej” mogę coś powiedzieć z własnego doświadczenia, chociaż to doświadczenie nie zawsze mi się udawało i nie mogę twierdzić, że jego źródło jest takie jak je sobie wyobrażam.

Przypuśćmy, że chcemy uzyskać wiedzę na określony temat. W tym celu trzeba ułożyć odpowiednie, możliwie krótkie i jedno- znaczne pytanie. Nad tym pytaniem przez jakiś czas koncentro- wać się, szukając odpowiedzi, czasem aż do znudzenia. W nastę- pnym etapie pozostawić to pytanie w spokoju, nie myśleć o nim więcej i zająć się czymś innym. Może to trwać dość długo, np. kil- ka tygodni, a bywa że tylko jedną noc. Potem, czasem w niespo- dziewanym momencie, następuje trzeci etap: olśnienie niosące odpowiedź. Pozostaje już tylko sformułować ją w zrozumiały spo- sób.

Proces ten opisał, w wieku 90-ciu lat, jeden z wybitnych ma- tematyków francuskich dziewiętnastego stulecia, uczeń Henri’ ego Poincare, Jacques Hadamard w dziele pt. Psychologia od- kryć matematycznych, wydanym także w języku polskim. Wyróż- nił cztery etapy procesu odkrycia: Inspiracja, Inkubacja, Olśnie- nie i Sformułowanie (podobnie jak w czterotaktowym silniku sa- mochodowym).

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83