Spróbujmy zatrzymać się nad tym co dzieli religie. Weźmy pod uwagę, że człowiek wychowany w określonej kulturze i/lub wśród ludzi wyznających daną religię, czasem nie znajduje w so- bie daru przeżyć duchowych, albo może rodzić się w nim protest przeciw ludzkim błędom wprowadzanym do wierzeń lub praktyk religijnych (stąd protestantyzm). Chyba jednak istotną przyczyną podziału są różnice natury dogmatycznej (chociaż przyznaję, że tajniki tej intelektualnej ekwilibrystyki nie są mi w pełni znane).

Współczesne chrześcijaństwo, po przejściu przez ciemny ok-okres ludzkich wypaczeń tej wiary, głosi chrystusową drogę do zbawienia przez miłość, miłosierdzie, wybaczenie i inne empaty- czne cnoty oparte na głębokiej wierze, której treść podaje się w formie dogmatów. Nie ma tu słów „oko za oko”, nie ma także na- woływania do „świętej wojny” lub do czczenia „świętych krów” (chociaż głębia ezoterycznej wiedzy orientalnej może rzucić czło- wieka na kolana).

Stwórca obdarzył swoje dzieło własną, boską naturą - a jed- nak człowiek musi zdobywać prawdę samodzielnie i stopniowo, ucząc się na błędach. Pomocne jest pojęcie karmy i koło ratun- kowe jednoczącej miłości.

Według przekazów Stwórców Skrzydeł tworzeniem wyznań re- ligijnych w skali kosmicznej kieruje Hierarchia, jako najbardziej rozgałęziona i niezbędna organizacja. Nadaje ona charakter potę- żnej energii duchowej i psychicznej, którą obdarzony jest czło- wiek. W dużym stopniu zapobiega kataklizmom i łagodzi ich sku- tki. Nie cała jednak owa energia podlega takiej regulacji. Można obserwować wspaniałe nabożeństwa religijne, spotkania z papie- żem lub rytualne modły muzułmańskie, a równocześnie istnieją wojny i inne kataklizmy (nie mówiąc już o tak drobnych wydarze- niach jak burdy na stadionach sportowych).

Trzeba pamiętać, że naruszenie wierzeń jest procesem niebez- piecznym i może okazać się bardzo szkodliwym. Wystarczy przy- pomnieć ile cierpień spowodowało stwierdzenie że Ziemia nie jest płaska i nie stanowi centrum wszechświata.

Wielcy świeccy badacze wierzeń religijnych (E. Fromm, C.G. Jung) utrzymują, że religie mogą być tolerancyjne we wzajem- nych stosunkach zewnętrznych. Natomiast żadna religia nie może być tolerancyjna wewnętrznie, bo nieuchronnie prowa- dzi to do jej rozpadu. Jakże można powiedzieć, na przykład ka- tolikowi, że Zmartwychwstanie Jezusa lub Niepokalane Poczęcie jest prawdą duchową, ale nie koniecznie fizyczną, skoro tak dłu- go mówiono inaczej (a więc kłamano?!). Postępowanie takie nie tylko zadaje cierpienie osobie wierzącej, ale może wyzwolić, jak już nieraz wspominałem, nieprzewidywalną w skutkach energię destrukcyjną.

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83