Po oddaniu aparatów fotograficznych do depozytu znaleźliśmy się w olbrzymiej sali z zielonymi obiciami, w której było kilka wielkich stołów, a przy każdym z nich sześciu krupierów i oczy- wiście gracze. Rozbawiony o. Klimuszko powiedział:

- Może bym tą kulką mógł pokierować, Wandeczko, postaw na czerwone.

Nie mając czasu na wykupienie żetonu Wanda Konarzewska rzuciła na czerwone pole 10 franków i wygrała. Ja nie grałem, gdyż już wcześniej spłukałem się z przeznaczonych na ten cel pieniędzy (mimio, że postępując zgodnie z zaleceniami p. Romana zarobiłem w pewnym momencie ponad cztery tysiące franków, później mnie poniosło i wszystko przepadło).

Po chwili o. Klimuszko odezwał się ponownie:

- Wandeczko, jeszcze raz na czerwone - zadysponował.

Dziennikarka rzuciła wygrany poprzednio żeton i znów wy- grała. W chwilę potem sytuacja powtórzyła się:

- Jeszcze raz na czerwone, ale przy innym stole … , następ- nym.

I tym razem Wanda wygrała. Poczułem podekscytowanie.

- Proszę Ojca, a może by tak jakiś numer - zagadnąłem.

Twarz o. Klimuszki jakby pociemniała. Zamyslił się przez mo- ment.

- Zaczekajcie, zaraz wrócę - oznajmił, a po powrocie do nas powiedział kategorycznie:

- Idziemy do domu, nic więcej nie wygracie.

Wanda wychodziła ostatnia. Zagrała jeszcze raz - i przegrała. Zatrzymała sobie na pamiątkę tylko jeden żeton.

Opowiedziałem tę przygodę obecnemu na Kongresie doktoro- wi Zbigniewowi Williamowi Wolkowskiemu z Instytutu Para- psychologii przy Uniwersytecie Paryskim (zachowałem jego wizy- tówkę), który skomentował całą rzecz następująco:

- To są procesy energetyczne. Gdybyście za pierwszym razem zagrali wysoko, moglibyście wygrać. Potem połączona energia psychiczna uczestników gry utworzyła trudną do pokonania blokadę.

Utarło się, że lunch jadaliśmy w moim pokoju hotelowym, gdzie było najbliżej i najwygodniej. Ojciec Klimuszko bawił wszy- stkich wspaniałym humorem, czasem trochę rubasznym, jednak bardzo sympatycznym i wyważonym. Ciekawie opowiadał o swo- jej przeszłości w Zakonie, czego nie czuję się upoważniony w tym miejscu powtarzać. O zdolnościach w sferze terapii ziołami mó- wił, że właściwości lecznicze lub szkodliwe roślin po prostu wy- czuwa. W niezrozumiały dla niego sposób wie, na co poszczegól- ne zioła pomagają i jak je trzeba stosować.

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83