Któregoś dnia po lunchu poprosił mnie o zdjęcie. Podałem swój paszport. Przyglądał mu się przez chwilę, a potem zapytał:

- Nie masz innego zdjęcia?

Wyjąłem legitymację służbową. Spojrzał na fotografię i powie- dział:

- Nie, daj z powrotem paszport. Znów przyglądał się mojemu zdjęciu, a potem oznajmił:

- To dziwne, widzę tu trzy bardzo różne osoby … Chłopka-roz- tropka, który do trzech nie umie zliczyć, wnikliwego naukowca o rozwiniętej intuicji, a także organizatora, który nie próbuje się wy- bić. Nie powiem do czego dojdziesz, ale … bogaty nie będziesz.

Po chwili kontynuował:

- Widzę cię w dużym niebezpieczeństwie. Wyglądasz na kilka- naście lat. Jesteś uczepiony między dwoma wagonami jadącego małego pociągu. Jest zima, dookoła dużo śniegu. Prawą reką trzy- masz się ukośnego pręta przy wagonie. Nie masz rękawic, twoje ręce zmarzły. Boisz się, że nie wytrzymasz do następnej stacji.

Oniemiałem, gdyż wydarzenie to dobrze pamiętam do dziś. W tamtym czasie dojeżdżałem do szkoły w Nowym Tomyślu koło Po- znania wąskotorówką, tzw. ciuchcią. Pewnej nocy spadł obfity śnieg i torów nie zdołano oczyścić w rezultacie czego skład, w pe- wnym momencie, utknął na szlaku. Wysiedliśmy by pomóc usu- nąć śnieg, po czym maszynista, chcąc nabrać rozpędu, szybko ruszył. Nie mogłem wskoczyć na stopnie wagonu bo nie było na nich miejsca, stali tam inni pasażerowie. Pozostał zderzak między wagonami, gdzie prawą ręką uchwyciłem się ukośnego pręta. My- ślałem, że nie wytrzymam do następnej stacji i wpadnę pod po- ciąg, ale wszystko ostatecznie zakończyło się szczęśliwie.

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83