- Zawracają mi głowę, cóż ja mogę pomóc? Jej obecność będzie tylko przeszkadzała, wystarczyłaby fotografia. Ale nie wypada odmówić. Możesz przespać się w moim hotelu, mam w pokoju dwa łóżka.

W drodze powrotnej do Polski rozmyślałem nad bogactwem zaprezentowanych na Kongresie wyników badań nad zjawiskami parapsychicznymi. Dziś wiele z nich jest znanych, ale wówczas były czymś nowym. Jednocześnie - ku swemu zdumieniu - cie- szyłem się w duchu, że nie wygrałem w kasynie. Miałem bowiem przytłaczający sen: śniło mi się, że wróciłem z Monaco z pokaźną kwotą pieniędzy, lecz władze PRL nie uwierzyły w moją wygraną uważając, że jest to zapłata za jakąś działalność szpiegowską.

Z ojcem Klimuszką spotkałem się później kilkakrotnie w Pols- ce, głównie przy okazji jego odczytów. Podczas jednego ze spot- kań żartobliwie naurągał mi za przesłanie pocztą do Klasztoru fo- tografii z Kongresu:

- Czy wiesz, jaką burę otrzymałbym od moich przełożonych, gdyby te zdjęcia trafiły w ich ręce?

Z wielkim żalem przyjąłem wiadomość o jego odejściu na zaw- sze.

Czy jednak naprawdę na zawsze?

Mieszkałem we Wrocławiu. Pewnego dnia przyszedł do mego mieszkania dobrze zbudowany mężczyzna po czterdziestce o bar- dzo wyrazistych rysach twarzy. Dziś już nie pomnę jego nazwis- ka. Wiem tylko, że miał na imię Edward. Powiedział, że należy do grupy spirytystycznej i że na jednym z seansów, za pośrednic- twem medium, przemówił do nich Czesław Klimuszko. Miał po- wiedzieć między innymi:

- Zawiadomcie tego lenia Wasilewskiego, że ma przestać zaj- mować się głupstwami. Powinien napisać o tym, co dzieje się w Polsce.

Ponoć podał też mój adres.

Rzeczywiście pisałem wówczas w wolnych chwilach rozprawę o zmienionych stanach świadomości.

Umówiłem się z panem Edwardem na spotkanie w mieszka- niu pewnego małżeństwa lekarzy. Było to gdzieś w okolicach Pla- cu Grunwaldzkiego. Przyszedłem tam z moją żoną Grażyną. Gos- podyni, z którą poznaliśmy się, dysponowała umiejętnością szyb- kiego przechodzenia w zmieniony stan świadomosci. Natomiast wspomniany pan Edward, który okazał się hipnotyzerem, wspól- nie z dwudziestoletnim studentem (nazwiska nie pamiętam) peł- nili rolę medium.

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83