Niestety, eksperyment był nieudany. Poddany hipnozie stu- dent pomimo kierowanych doń, moim zdaniem prawidłowych su- gestii, nie odezwał się ani słowem. W końcu pani domu zadyspo- nowała:

- Obudź go natychmiast, kontakt z Klimuszką jest dziś niemoż- liwy.

Następne spotkanie odbyło się w moim sąsiedztwie, na Szcze- pinie, w mieszkaniu pani Grażyny Stolarek. Oprócz niej ponow- nie uczestniczyli w nim pan Edward i ów student. Przebieg sean- su protokołowała moja żona. Rolę medium pełniła pani Stolarek, a w stan zmienionej świadomości wprowadzono także studenta jako osobę wspomagającą.

Po pewnym czasie medium odezwało się trochę zachrypnię- tym, niemal męskim głosem:

- No, Klimuszko, jestem z wami.

Kontaktowaliśmy się przez pana Edwarda. Zapytałem:

- Czy mógłbym upewnić się, z kim rozmawiamy? Klimuszko musi wiedzieć jak były ustawione szafki nocne w jego pokoju ho- telowym w Monte Carlo.

W odpowiedzi usłyszałem wyraźnie poirytowany głos:

- Ty niedowiarku! Przyrosłeś do materii. Na wszystko musisz mieć materialne dowody. Szafki stały normalnie, jak wszędzie. Tracisz czas, jak ostatnio w Moskwie. Zamiast wysiadywać w miękkich fotelach, mogłeś tam rozejrzeć się za ludźmi szukającymi prawdy duchowej.

Rzeczywiście przed trzema tygodniami wróciłem z Moskwy, gdzie uczestniczyłem w Światowym Kongresie Stosowania Elekt- roniki w Górnictwie. Impreza ta została zbojkotowana przez Za- chód z powodu wojny w Afganistanie. Z braku lepszych kandyda- tur niespodziewanie wybrano mnie przewodniczącym Sekcji Te- chnologii Górniczej. Zajęcie to okazało się bardzo absorbujące czasowo, a fotele faktycznie były miękkie.

Spośród osób obecnych na seansie o moim pobycie w Mosk- wie nie wiedział nikt a o pełnionej w czasie obrad Kongresu funk- cji nie wiedziała nawet żona (nie było czym się chwalić).

Tymczasem Klimuszko kontynuował:

- Nie o tym jednak chciałem ci powiedzieć. Trzeba coś napisać o całej tej komunistycznej bredni. Ty możesz to zrobić. Miej zaw- sze przy sobie coś do pisania. Będę przekazywał myśli, pomogę. Niektórzy będą ci przeszkadzać.

Na to pan Edward:

- Czy możemy go jakoś ochraniać?

- Nic nie róbcie, on sam dobrze się broni - padła odpowiedź.

Na tym seans zakończył się.

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83