ścigającym chrześcijan (pomijając już przypowieść o synu marnotrawnym, którego, po jego powro- cie, Ojciec umiłował nade wszystko, bo właśnie dla takich jak on ustanowiono tę ziemską szkołę życia).

Inaczej potoczyły się losy Lecha Wałęsy. Trudno się dziwić utracie przez niego nadziei na początku lat 70-tych, gdy machina policji politycznej łamała ludziom kości. Może też trochę wierzył wówczas w możliwość poprawienia ustroju. Przecież, np. podczas powrotu do władzy Władysława Gomułki, wielu ludzi w to wierzy- ło. Pamiętam jak przed Pałacem Kultury sto tysięcy Polaków, ze łzami uniesienia śpiewało Gomułce „sto lat”. Później Gierkowi także odpowiadano: „pomożemy!”. Przypuszczam, że gdyby nie ówczesna postawa Wałęsy - nie zdołałby on osiągnąć późniejsze- go sukcesu. Zostałby zawczasu zlikwidowany. Potem dla władz było już na to za późno. Jedynie nieskutecznie liczyły na możli- wość manipulowania nim.

Wałęsa dźwignął się i osiągnął sukces na skalę światową. Wy- kazał niezrównaną intuicję polityczną chroniąc naród przed pro- wokacją władzy, zmierzającej do krwawej konfrontacji. Uważam, że w owym czasie tylko on mógł tego dokonać (np. gasząc strajki). Działacze Solidarności, z wiodącym udziałem Lecha Wałęsy, orga- nizując Okrągły Stół zrozumieli, że warunkiem sukcesu jest od- dzielenie ludzi omamionych ideologią od psychopatów i innych psychotyków. To nie było łatwe, ale okazało się skuteczne.

Wałęsa później może nie w pełni wyjaśnił swoją wcześniejszą postawę. Ułatwiło to atak na niego ze strony niektórych zaślepio- nych i zawistnych przeciwników politycznych. Jest wielką posta- cią historyczną, obdarzoną charyzmą ducha narodowego o robot- niczym zabarwieniu ideowym. Odegrał istotną rolę w procesie o- balenia komunizmu.

Inną sprawą jest taktyka działania politycznego. Na przykład niekwestionowany dziś w historii Polski autorytet, Józef Piłsud- ski, był posądzany o współpracę z wywiadem austriackim. Póź- niej należał do socjalistów, głoszących ideologię zbliżoną do ko- munistycznej. Wreszcie, po zwycięstwie, wiarygodnie oświadczył, że „jechał czerwonym tramwajem jedynie do stacji Niepodleg- łość”.

Kościołowi Katolickiemu po II Soborze zarzucano, że zmienił swój stosunek do Sowietów, że potępia ich mniej niż przed Sobo- rem. A przecież chodziło o to, żeby Kościół zaczął lepiej dostrze- gać w ludziach Jaźń, Iskrę Bożą, a nie tylko zaślepienie ideowe.

Chciałbym teraz, poniekąd zmieniając temat, ponownie za- chęcić osoby, które nie miały okazji zapoznać się z dziełami Ru- dolfa Steinera, aby przeczytały jego Kronikę akaszy. Ten genial- ny autsriacki jasnowidz, aktywny i wszechstronny działacz społe- czny, przedstawia proces tworzenia i rozwoju życia we wszech- świecie. Mówi w jaki sposób Duch kształtuje materię. W

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83