budowy i uniknąć w ten sposób zeszpecenia Metropolii. Jak wy- kazał czas, wieża stoi a zeszpecenia nie było.

Innym razem usatysfakcjonowany dziennikarz zawiadamiał: … właśnie policja zatrzymała oszusta który twierdzi, że wkrótce pojawi się wynalazek umożliwiający rozmowę na duże odległości, nawet między miastami. Dobrze się stało, bo przecież wiadomo że jest to niemożliwe. Nie powinno się ogłupiać ludzi takimi brednia- mi. Natomiast grono naukowców angielskich poważnie zastana- wiało się dlaczego woda w spłóczce łazienkowej wiruje w lewą stronę. Przypuszczano, że ma to jakiś związek z lewostronnym ruchem drogowym. Ale nie padło pytanie: w którą stronę wiruje woda na półkuli południowej?

I jeszcze jeden znamienny przypadek, o którym już gdziein- dziej wspominałem i za który mogę oberwać wielkie cięgi. Świat nauki twierdzi że prędkość światła jest stała. Nie ustrzegł się przed tym nawet Waldemar Witkowski (a może to on ma rację?). Według niego zmienna jest tylko „prędkość przepływu czasu”, głównie w jego „aspekcie pionowym”. Szczególnie wielkie są róż- nice w prędkości przepływu czasu między mikro, makro (naszym) i mega światem.

Ze stałej prędkości światła logicznie wynikają zawrotnie wiel- kie odległości między różnymi obiektami w kosmosie. W związku z tym pytam: dlaczego ludzie noszą okulary? I odpowiadam: bo prędkość światła w szkle jest mniejsza niż w powietrzu, dzięki te- mu światło może być skupiane lub rozpraszane przez soczewkę. Oczywiście mówi się o stałej prędkości światła w próżni, ale cóż to jest próżnia, czy w ogóle ona istnieje? W owej rzekomej próżni przejawia się przecież grawitacja, działają więc potwornie wielkie siły. Zresztą materia, podobnie jak światło, ma naturę polową i falową. Rozumując tą drogą można dojść do fantastycznego wnio- sku, jak już gdzieś wspomniałem, że ewentualna podróż do gwiazd może okazać się podróżą w głąb materii (a może do innych wymiarów?).

W lipcowym (2006) numerze miesięcznika Nieznany Świat przeczytałem wstrząsający artykuł lekarza Krzysztofa Chudziń- skiego o manowcach na jakich błądzi psychiatria. Dawniejsze stosowanie elektrowstrząsów i operacji chirurgicznych, wynikają- ce z braku rozróżnienia między mózgiem a umysłem, powodowało potworne cierpienia pacjentów, bez uzyskania innych efektów niż przytłumienie ich aktywności psychicznej. Obecne terapie farma- kologiczne czasem dają podobne efekty. Pamiętam głośną sprawę nestora polskiej psychiatrii prof. Tadeusza Bilikiewicza, który „le- czył” homoseksualistów pozbawiając ich poczucia seksu. Oczy- wiście, zachowując obiektywność, nie można pominąć psychiatrii humanistycznej (Karen Horney, Antoni Kępiński, Kazimierz Dąb- rowski, Kazimierz Jankowski i wielu innych), która z pewnym trudem toruje sobie drogę.

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83