pana, który mnie podtrzymał.

Może to było wyreżyserowane, ale z całą pewnością nie mog- łoby się zdarzyć żadnemu sowieckiemu przywódcy lub innemu totalitarnemu dyktatorowi.

Pranie mózgu

Przypominam sobie własne przygody gdy podczas wojny, pod okupacją sowiecką, chodziłem do rosyjskiej szkoły na Wileń- szczyźnie, w rodzinnym miasteczku Dzisna. Pewnego dnia w szkole wybuchła wielka awantura, połączona z uciążliwym śledztwem. Mianowicie w ubikacji szkolnej, gdzie jako papieru toaletowego używano pociętych na kawałki gazet, ktoś, chyba przez nieuwagę, pozostawił kawałek gazety z podobizną Stalina. Było to absolutnie niedopuszczalne. Potem we wszystkich kla- sach, na specjalnych lekcjach, pouczano jaką czcią trzeba darzyć tego genialnego wodza ludzkości. Także w piśmie nie wolno było dzielić jego imienia przenosząc do następnej linii.

W ramach indoktrynacji młodzieży, w godzinach pozalekcyj- nych, odbywały się zajęcia w „grupach” studiowania życiorysów sowieckich geniuszy: Lenina, Stalina, Miczurina, i in. Mnie przy- dzielono do „grupy” studiowania życiorysu biologa Olgi Lepie- szyńskiej, która po raz pierwszy na świecie sztucznie wytworzyła żywą komórkę z materii nieożywionej. Był to wówczas rejwach na cały świat.

Pewnego dnia „grupę” tę niespodziewanie rozwiązano. Jej opiekun, nauczyciel gimnastyki, nie podał przyczyny rozwiąza- nia, a uczniom zabronił rozmawiać o tym. Z ciekawości zajrza- łem do szkolnego egzemplarza sowieckiej encyklopedii i ze zdu- mieniem stwierdziłem, że hasło Olga Lepieszyńska, biolog (obok innego hasła Olga Lepieszyńska, primabalerina) jest zaklejone papierem. Gdy zapytałem o to byłego opiekuna - nie tylko ober- wałem po plecach pejczem, z którym się nie rozstawał, ale usły- szałem dużo ostrych i bardzo niepochlebnych słów o mnie (a nie o Oldze Lepieszyńskiej).

Później dowiedziałem się, że naukowcy na Zachodzie, chcąc powtórzyć ów eksperyment stwierdzili, że badaczka nie przest- rzegała niezbędnych warunków sterylności. Była to więc wielka kompromitacja sowieckiej propagandy.

Tak oto już wówczas doświadczyłem tego, co potocznie na- zywa się praniem mózgu. Nie sądźmy jednak, że nie dzieje się coś podobnego, wprawdzie w innej formie, w obecnej naszej rzeczy- wistości. Na przykład, chcąc zachęcić klienta do zakupów, us- tawia się cenę jakiegoś produktu na poziomie 9.99 zł (a nie, gdy- by chciało się być rzetelnym w kalkulacji: 10 zł

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83